Serce Antarktyki

Zarówno rok 2011 jak i obecny rok 2012, to lata wielkich rocznic związanych z Antarktyką. Celowo używam określenia Antarktyka, gdyż południowe tereny polarne dawniej określane jako "Terra Australis Incognita" to nie tylko kontynent, ale także wyspy oraz lód szelfowy pokrywający morza, a także i wody oceanu polarnego otaczającego ze wszystkich stron ten zimny i tajemniczy kontynent. Nic, więc dziwnego, że od samego początku ludzie dążyli do dotarcia do serca tego rejonu, czyli do bieguna południowego.

W roku 2011 minęło 100 lat od rozpoczęcia dwóch wielkich ekspedycji ktorych celem było dotarcie do serca Antarktyki. Obie osiągnęły cel. Jako pierwsza dotarła tam ekspedycja norweska pod dowództwem R. Amundsena, która stanęła na biegunie 14 grudnia 1911, następnie jako druga, miesiąc później 17 stycznia 1912 roku dociera na biegun brytyjska wyprawa pod dowództwem R. Scotta.

Los obu ekip był diametralnie inny. Amundsen powraca do bazy z powrotem bezpiecznie, natomiast powrót wyprawy Scotta był tragiczny , gdyż nikt nie dotrze do bazy wyjściowej. Cała piątka zdobywców bieguna pozostanie na zawsze w pobliżu serca Antarktyki, do którego z takim uporem dążyli.

Nic, więc dziwnego, że te tak doniosłe rocznice znalazły swoje odzwierciedlenie także w filatelistyce. Tematyka polarna często gościła w tych latach na znaczkach emitowanych często przez dość egzotyczne poczty. Jednak w pierwszym rzędzie oddajmy głos pocztom krajów których obywatele byli pionierami wypraw polarnych.

Bardzo ciekawy walor wydała poczta Belgii. To, co znajduje się na tych pięciu znaczkach to skrót historii obu wypraw. Mamy wizerunki statków na których obie wyprawy przybyła na Antarktydę: "Fram" i "Terra Nova", wizerunki dowódców: Amundsena i Scotta oraz mapę tras obu wypraw.

Jednym z uczestników wyprawy Scotta był zawodowy fotograf Herbert George Ponting 1870-1935. Był on już bardzo doświadczonym fotografem. Wcześniej pracował jako fotoreporter w trakcie wojny japońsko-rosyjskiej, a następne lata spędził jako korespondent w Azji.Rozgłos jaki otaczał wyprawy polarne spowodował, że Ponting zgłosił sie do Scotta i stał się członkiem wyprawy. Trzeba jasno stwierdzić, że jego udział miał swój wyraźny aspekt materialny. Otóż zarówno zdjęcia wykonane przez Pontinga jak i filmy miały po wyprawie , zakończonej oczywiście sukcesem, stać się istną kopalnią złota. Liczono po prostu na duże zyski związane ze sprzedażą praw autorskich. 

Powyższe zdjęcie przedstawia właśnie Pontinga wraz z przenośna kamerą. Był on jednym z pierwszych ludzi, którzy użytkowali ten niezwykły wynalazek. W bazie na Cap Evans urządzona została ciemnia fotograficzna. Pomimo upływu 20 lat od wynalezienia kliszy fotograficznej Panting nadal preferował wysoką jakość zdjęć wykonanych na starego typu płytach szklanych. Zdjęcia wykonane w trakcie wyprawy stały się teraz doskonałym materiałem wykorzystanym także na znaczkach.

Oto historia brytyjskiej wyprawy polarnej utrwalona na fotografiach wykonanych przez Pantinga. Na tych dwóch arkusikach wydanych przez pocztę Brytyjskiego Terytorium Antarktycznego widzimy całą historię wyprawy. Począwszy od statku wyprawy, poprzez zdjęcia z bazy na Cap Evans, kucyki, które miały pomóc w wyprawie na biegun, a także psy. Na zdjęciach znalazł się nawet gramofon, który na tle potężnych lodowców wygląda nieco zabawnie, ale dzięki niemu uczestnicy wyprawy mogli odpocząć po trudach dnia codziennego. Na ostatnim zdjęciu widzimy piątkę śmiałków, którzy przypuścili szturm na biegun.

Także na tym walorze wydanym w tym roku przez pocztę brytyjskiej wyspy Man widzimy fotografie Pantinga, a także i samego autora. Tym razem zdjęcia służące za ilustrację ilustrują nie tylko początek wyprawy, obóz i jej uczestników, ale także tragiczny epilog tej heroicznej wyprawy. Widzimy, więc zdjęcie śnieżnego grobowca, jakim stał się namiot, w którym pochowani zostali zdobywcy bieguna.

Ten ostatni walor wydany w 2011 roku przez nowozelandzką pocztę Terytorium Rossa ponownie przedstawia obu wielkich polarników. Dwie diametralnie inne postacie i różne motywy, którymi kierowali się ci wielcy polarnicy. Cel był jeden - zdobycie bieguna południowego. Różne, natomiast metody. Z perspektywy lat trzeba obiektywnie stwierdzić, że wyprawa Amundsena była lepiej przygotowana i zorganizowana, ale trzeba także oddać należny hołd brytyjskiej wyprawie, a zwłaszcza jej dowódcy. Hołd temu Anglikowi złożył jeden z uczestników wyprawy Amundsena, Helmer Hanssen, żeglarz i podróżnik, który był członkiem grupy, która zdobyła biegun południowy. W swoich dziennikach tak napisał:
" To jest nie dyskredytowania Amundsena i reszta z nas, kiedy mówię, że osiągnięcie Scotta znacznie przekroczył nasze .."

W ten sposób Norweg oddal hołd nie tylko dla męstwa uczestników wyprawy Scotta, ale także i dla ich badań naukowych, które wykonywali do ostatniej chwili, zdając sobie sprawę z ich doniosłości.
Fotografie wykonane przez Pantinga, które możemy podziwiać także na znaczkach są wspaniałym świadectwem wysiłku uczestników tej heroicznej ery wypraw polarnych. Dzięki, nim, choć w drobnej mierze możemy poczuć ich wysiłek i zrozumieć potęgę przyrody z jaką musieli się zmierzyć.